NamGi przygotował się na kolejną z barwnych, pirackich historii, słuchając jej mniej więcej dopóty, dopóki między kolejnymi słowami nie padło jakieś imię.
W dodatku męskie.
Dong machinalnie ściągnął brwi i spojrzał na dziewczynę zaintrygowany, milcząc parę chwil, pozwalając jej tym samym dokończyć swoją opowieść.
I chociaż Rowena brzmiała jakby to całe "Jim" rzuciła mimochodem, oraz bez większego przywiązywania do niego wagi, Dong już nie potrafił skupić się na dalszej części jej historii. Opowieść faktycznie była zajmująca, a on, w normalnych okolicznościach, zasypałby ją pod stertą pytań typu: "a jak wygląda dżungla?", lub "a jaki cudem nie zeżarł cię żaden jaguar?", ale tym razem nie w głowie była mu ekscytacja jej przygodą, czy coś tak dla niego oczywistego, jak rzucenie jakiegoś barwnego, promiennego żartu na sam koniec, na którego dźwięk wilczyca zaśmiałaby się - jak zawsze - z litości.
W zamian, młody Azjata rozmyślał, kim ten cały Jim mógł właściwie być i jak blisko kiedykolwiek był z Roweną, skoro, jak się okazało, dzielili ze sobą parę wspomnień.
Dong głównie zastanawiał się, czy była to zamknięta przeszłość, wyciągnięta na potrzeby historii, czy dalej mieli ze sobą jakikolwiek kontakt... No, i czy NamGi miał jakiekolwiek powody do zazdrości i niepokoju.
Ostatecznie Rowena była przecież atrakcyjna i zapewne niejeden pirat; młodszy, czy starszy, miał na nią oko.
Ostatecznie Rowena była przecież atrakcyjna i zapewne niejeden pirat; młodszy, czy starszy, miał na nią oko.
Na samą myśl przeszedł go jakiś taki nieprzyjemny dreszcz.
Z jednej strony wcale nie chciał o tym wszystkim myśleć, bo wywoływało to u niego szereg sprzecznych emocji, a z drugiej chyba nie potrafiłby spać spokojnie, bez odpowiedzi na nurtujące go pytanie, które zawisło między nimi ociężale, dopóki NamGi w końcu nie zdobył się na rzucenie:
— No tak, a kim jest Jim?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz